Proste może być trudne

Czas Present Simple jest łatwy, a Present Perfect trudny. Krótkie wyrazy są łatwe, a długie trudne. Najpierw należy uczyć się łatwych rzeczy, a potem trudnych (a nie?). Wszyscy wiedza, że słówek należy się uczyć w zdaniu i w kontekście. Angielskiego jest teraz łatwo się uczyć, bo jest wszędzie. (Więc można się nauczyć samemu w domu. Albo z piosenek. Albo z filmów. A najlepiej z BBC.)

A może jest zupełnie inaczej?

Ja odkrywam, na przykład, że najtrudniejsze w używaniu są te najbardziej powszechne wyrazy i wyrażenia, w których te powszechne wyrazy sie pojawiają. Są to też najczęściej krótkie wyrazy. Takie jak „up” „go” „back” „get” „did.”

Jak, na przykład, powiedzieć Dopiero przyszłam ? Bardzo prosto: I've just got back .
Zbudowane z najbardziej powszechnych i prostych słów. Jednak może być trudne. Dlaczego?

Zbyt oczywiste

Nikt wcześniej nie zadał sobie trudu, żeby po prostu tego nauczyć. Tradycyjne kursy angielskiego zazwyczaj nie przewidują uczenia tej frazy. Być może dlatego, że I've just got back może się wydawać za proste i zbyt oczywiste, żeby zwracać na nie uwagę. Oprócz tego słówka w nim użyte są powszechnie uznawane za proste, natomiast struktura gramatyczna – Present Perfect – za trudną. Zazwyczaj znajduje się w ostatnim rozdziale, kiedy to uczniowie od dawna już uczą się dużo dłuższych i "trudniejszych" słów. Present Perfect i „get in” mają więc mało szans, żeby się spotkać w toku nauki. 🙂

Za mało wyraziste

Czasownik „get” dla Polaka ma dwa znaczenia. Po pierwsze: „dostać.” Po drugie: może znaczyć bardzo dużo w zależności od kontekstu i tych krótkich wyrazów, co za nim idą, w sumie to nie da się w zeszycie napisać „get” myślnik „znaczenie get” 😉 Jak nie wiadomo, co znaczy to jak można używać tego czasownika? W sytuacji, gdy chcemy powiedzieć Dopiero przyszłam nawet jeśli nam się kołacze jakieś proste słowo, może właśnie „get,” a może „go,” to nie będąc pewnym czy to wieloznaczne słowo akurat może znaczyć „przyszłam” i jeszcze czy nie daj Boże musi mieć ze sobą jedno z tych krótkich słów typu „in” czy „back”, większość ludzi poszuka wyrazu, który ma mniejsza gamę znaczeń, a przez to nie rodzi tyle niepewności. W tym wypadku będzie to czasownik „arrive” Po pierwsze był w rozdziale o transporcie. Po drugie na pewno znaczy „przybyć,” czyli takie ładne „przyjść”. Po trzecie, łatwo wszedł do głowy. Tylko, że jakoś tak oficjalnie brzmi... No i znów niepewność...

Zbyt zrozumiałe

I've just got in. Takie proste sformułowanie nie zostanie nawet przez nas zauważone, bo kiedy je usłyszymy, zrozumiemy od razu co znaczy. Nawet jeśli jest dla nas nowe. Nie przyjdzie więc nam do głowy, żeby zapisać I've just got in myślnik Dopiero przyszłam. Bo rzeczywiście nie miałoby to sensu skoro dokładnie rozumiemy , co znaczy. I nie ma I've just got in w zeszycie. Ale „arrive” jest. I jest też niepewność. Niepewność, kiedy chcemy coś szybko i prosto powiedzieć w codziennej sytuacji. Niepewność, która hamuje, a w konsekwencji frustruje. O matko! Co robić?! Chodzisz latami na kursy angielskiego i nie umiesz powiedzieć, że właśnie przyszedłeś?! Czyli źle uczą czy co? Nie do końca. Po prostu trzeba wiedzieć, jak się za to zabrać i wytoczyć arsenał samodzielności 🙂

Co zrobić?

Po pierwsze. Nie zakładaj, że coś jest proste. To co, że znasz wszystkie te pojedyncze słowa? Ale jeśli nie znasz przepisu na to, jak je po kolei poukładać, albo zwyczajnie nigdy w życiu nie powiedziałeś tej frazy na głos, to automatycznie jest ona trudna: bo nowa i nie przećwiczona, i patrz wszystkie punkty wyżej 🙂

Po drugie. Skoro nie jest to znana Ci fraza, to zapisz ją. Jeśli jest na tyle zrozumiała, że w ułamku sekundy odbierasz ją automatycznie, to zapisz ją w notatniku w odwrotnej kolejności, to znaczy: Dopiero przyszłam myślnik I've just got in. Bo to, że rozumiesz, nie znaczy, że użyjesz tej frazy wtedy, kiedy będzie potrzebna.

Po trzecie. Przećwicz ją. Zapisać można, ale to nie wystarczy. Wpisz na przykład do fiszkoteki. Słuchaj i powtarzaj. I stanie się Twoja.

Po czwarte. Jeśli już się zabrałeś za naukę mówionego angielskiego, podejdź do tego poważnie i w pełnym rynsztunku, czyli z papierowym lub elektronicznym notatnikiem zawsze w kieszeni czy w torbie, gdzie natychmiast możesz zapisać frazę, której nie znasz po angielsku, a przyszła Ci do głowy jako ważna. Przy stosownej okazji zapytaj o angielski odpowiednik lektora lub znajomego obcokrajowca lub ...

... po piąte, zaczaj się na tą frazę: trop ją na blogach i w filmach, i tutorialach na youtube; jak raz ją zapiszesz w notesie i co jakiś czas do niego zajrzysz, to w końcu ją upolujesz. Wiem, co mówię, bo tak robię. No, na niektóre frazy wciąż jeszcze czekam... 😉

PS. Osobiście uwielbiam "proste" frazy, to znaczy takie, które są złożone z kilku popularnych słów. Fascynuje mnie to, ile rzeczy można powiedzieć dokładając kilka krótkich słówek do "get" czy "go" (które same są zresztą krótkie). Tyle lat już uczę się i uczę angielskiego, a wciąż zapisuję sobie nowe "proste" frazy, które słyszę w filmach lub napotykam na forach o robieniu stron internetowych 😉 I ciągle mi się to podoba.

Posted in Uncategorized and tagged , .